Kilka tygodni temu, miał miejsce straszliwy wypadek. Na drodze z Ciechanowa do Sońska, samochód osobowy marki Audi podczas wyprzedzania Mercedesa stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w jadący obok samochód, po czym odbił się od dwóch drzew dachując. Po tym straszliwym wypadku samochód zaczął się palić, świadkowie wypowiadali się, że ogień był naprawdę duży, a przygnieciony przez samochód kierowca nie mógł wydostać się spod auta. Przeraźliwie krzyczał, gdyż palił się żywcem. Zanim przyjechały służby ratownicze, mężczyzna już nie żył. Policja ustaliła tożsamość poszkodowanego. Okazało się, że był to bardzo bogaty obywatel Warszawy. W swoim posiadaniu miał on bowiem dwa sklepy spożywcze, drogerię, warsztat samochodowy i dwie szkoły językowe. Grał także a giełdzie i posiadał dużą sumę pieniędzy ulokowanych w akcjach.
Mężczyzna był kawalerem, nie miał dzieci, nie pozostawił po sobie testamentu. Roszczenia do majątku robi sobie natomiast dziewczyna poszkodowanego, utrzymująca, iż byli zaręczeni i czekali tylko na datę ślubu. Policja poinformowała, że będzie proces między rodziną zmarłego a jego domniemaną narzeczoną. Na razie zbierane są dowody. Jednak zastanawiające jest, że zamiast próbować ustalić co właściwie stało się na drodze i odnaleźć zbiegłego z miejsca zdarzenia kierowcę Mercedesa, policja bawi się w intrygi rodem z „Mody na sukces”.