Wczoraj w nocy z dnia 23/24 października, spłonęła szkoła języka angielskiego państwa Halickich. Policja nie ma wątpliwości, że było to podpalenie, bowiem ślady wskazywały na użycie koktajlu Mołotowa. Po przesłuchaniu właściciela posesji, funkcjonariusze prawa dowiedzieli się, iż nie wie on jakoby posiadał jakichś wrogów. Nieoficjalnie, mówi się natomiast, że palce w podpaleniu, maczała była żona Halickiego, Irena, teraz już Komelkowska. Podejrzenia padły na nią, bardzo szybko, gdyż po rozwodzie, mąż nie zostawił jej nawet grosza, udowadniając, że młodsza o 25 lat żona utrzymywała kontakty seksualne z ich sąsiadem. Policja uważa, że mogła to być zemsta właśnie z tego powodu.
Aktualnie, Irena Komelkowska nie została namierzona wciąż trwają poszukiwania, jednak jej matka twierdzi, że po prostu wyjechała na urlop ze swoim trzecim mężem. Dlatego na razie śledztwo w tej sprawie należy nakierować na nowe tory i skupić na kimś innym z otoczenia Halickiego, kto mógł dopuścić się tego haniebnego czynu. Szereg dowodów wskazuje także na Malwinę Moderacką, byłą pracownicę Halickiego, którą właściciel zwolnił dyscyplinarnie dowiadując się, że wynosiła ze szkoły pomoce naukowe i sprzedawała je na bazarze. Będziemy państwa na bieżąco informować w sprawie śledztwa. Uwaga- imiona i nazwiska zostały celowo zmienione.